No i po zawodach! Pragnę uprzejmie donieść, że jeśli ktoś chciał wziąć udział w tegorocznych Mistrzostwach Dolnego Śląska…, to się lekko spóźnił i może żałować…

Dwa pełne dni walki z przekonaniami o własnych umiejętnościach na torze, a po godzinach walka ze wstrętem do napojów (niekoniecznie alkoholowych).

Od czego zaczynamy? Jak zawsze od pogody! Było spoko. Pierwszy dzień lekkie podmuchy wiatru i słońce walczące z chmurkami (pogoda “kurtkowa” ale sucho). Drugi dzień to już podmuchy wiatru, ale i więcej słoneczka podgrzewającego sterane kości (zero opadów).

Torrr… Są tacy co stwierdzili, że Beavery trudniejszego wcześniej nie postawili. Ja bym to ochrzcił…”Kółko graniaste”. Szliśmy dookoła, a nowe figurki miały więcej z Emmanuela Kanta niż z Konstantego Kulki (nawet “hit zony”). Była taka jedna perełka (stanowisko popełnione przez Sławka). I tu by można dopatrywać się analogii do “domu strachu”, lub frywolniej do hasła…”jak się uda, to między uda”. Po pierwsze. Figurka wysoko na drzewie kiwa się pod naporem wiatru, a wcześniej przesłania ją inne drzewo o dwóch pniach (które też wiatr kołysze).

No i celuj!…Pojawiam się i znikam! Seksualnie nastawieni zawodnicy celowali pomiędzy i czekali na łut szczęścia. Ale sam na własne oczy widziałem, jak mistrz dwudniowego hft1 wykręcił niemożebnie kręgosłup (coś chrupnęło, coś zgrzytnęło przy okazji) zaorał przedpole niczym dzik aby mieć kontakt paznokciem dużego palca u nogi z palikiem i…wstrzymał Ziemię po kopernikowsku i figurkę zadaną położył był (to było z Reja).

Był też nosorożec (taka duża świnia z kilofem na ryju), co miał małą “słabiznę”. No i przez kilka grup była uznawana za chorą, a nawet za martwą sztukę (nie reagowała na strzały). Aż nadszedł Gajowy TK z Poznania i pokazał światu, że można i jak się odpowiednio “poprosi”, to się zwierzę wyłoży…
No, a reszta? Były górki, były dołki, plaskate, małe i duże, a wszystko z nieodgadnionym wiaterkiem i bez. Nie byłeś? Nie widziałeś? Żałuj!

Mało się tą razą integrowałem przy grillu, bilardzie, wypiekach naszych “lepszych połówek” (co nawiozły przeróżne pyszności), ale jako częsty bywalec gwarantuję że było zacnie i z przytupem. Serdecznie dziękuję wszystkim przybyłym. Dziękuję za wspólną walkę na torze i zabawę kolegom z grup oraz całej przybyłej braci strzeleckiej, bywalcom i nowym.  Brawo juniorzy! Do zobaczyska na następnych zawodach u Nas Beaverów i gdziekolwiek w Polsce.


Link do tematu na forum

Fotki – Aju

Fotki – Unkas

Fotki – Photochem

Wyniki